Twardy orzech do zgryzienia ma logopeda, który podczas zajęć z dzieckiem w obecności rodzica spotyka się z taką sytuacją.

„- Michałku, mamusia prosi – poćwicz jeszcze z panią. To potem pójdziemy po nagrodę.

Stąd moje pytanie, czy rodzic powinien uczestniczyć w zajęciach logopedycznych?

Czy obecność rodzica nie rozprasza dziecka i nie powoduje włączenia w tym momencie relacji dziecko-rodzic?

Zależy to od dziecka, ale i od asertywności rodzica. Jeśli maluch potrafi współdziałać z logopedą w obecności rodzica, zaś rodzic dyskretnie podpatruje rodzaje ćwiczeń, by później powtarzać je z dzieckiem w domu, nie włącza się w dyskusje, nie składa obietnic nagrody za pracę, to oczywiście spotkanie przebiega efektywnie. Rodzic wie, że w tym momencie dziecko musi się skupić na pracy, a nie na rodzicach. W takim przypadku zaprośmy go do pozostania w gabinecie. Jednak jest pewna grupa dzieci, która bez obecności rodziców będzie się lepiej koncentrować i dłużej pracować, a także podejmie trudne wyzwania. Przez to dzieci zyskają większą pewność siebie i samodzielność.

Obecność rodzica podczas zajęć sprzyja wchodzeniu w interakcje w triadzie: terapeuta – dziecko – rodzic, co z kolei sprawia, że dzieci pracują mniej skutecznie niż w tandemie terapeuta – dziecko.

Co zrobić? Sugeruję przetestować jeden i drugi sposób pracy, tzn. w obecności rodzica i bez niej, a następnie zdecydować wspólnie z logopedą, co jest korzystniejsze dla dziecka.

Zachęcam do refleksji na ten temat, ponieważ często jest to niedoceniany aspekt terapii, jednak mający ogromny wpływ na jej efekty.